Początkowo koncert Krzysi Górniak miał być wspólnym jam session wspomnianej Krzysi, Leszka Możdżera, Ola Walickiego i Michała Gosa. Na planach jednak się skończyło, gdyż jak wiadomo każdy z nich ma swoje sprawy a może po prostu nie chcieli zagrać. Tego nie wie nikt - poza nimi samymi. W każdym razie, dałem się namówić na solowy występ jazzowej damskiej gitarzystki w towarzystwie muzyków - off course. Tak więc do SPATiF-u społeczeństwo zawitało jak zawsze. Chłopaki z zespołu Krzysi wyszli na scenę, zapodali fajny klimat i zaraz potem pojawiła się główna gwiazda wieczoru KRZYSIA GÓRNIAK. Wkroczyła na scenę w czerwonej sukni i w pomarańczowych szpilkach. Widać te szpilki i ta suknia to nie jej bajka, bo buciki szybko zdjęła, a sukni chyba nie bardzo mogła bo wiadomo jazzmanka nie punkrockówa. No i co dalej? Zespół, a w szczególności sekcja grała jak z nut - z dużą radością i feelingiem (pozdrawiam basistę - a sekcja dj-ska karton studios pozdrawia nieugiętego perkusistę). Krzysia natomiast gdyby była w spodniach to pewnie miałaby lepszy kąt widzenia wszystkich efektów gitarowych. A tak zestresowana przyciskała je małymi stopami na czuja. Chyba nie była to komfortowa sytuacja dla niej samej bo koleżanka szkolona na dobrych jazzowych uczelniach i nie boi się żadnych konfrontacji z chłopakami. Zresztą jakby czuł się na scenie przykładowo Sid Vicious w eleganckim smokingu, pasie opinającym brzuch i sztywnych lakierkach? A "Ambition" Deadlock'a zabrzmiałoby jak "Dziewczyny lubią brąz". Krzysia, następnym razem zagraj w spodniach, choć niektórzy Panowie byli Tobą zachwyceni !!!

P.S. Oczywiście numer "Ambicja", który aktualnie słuchacie, to nie próbka twórczości Krzysi Górniak, ale przykład jak brzmi rasowy zespół punk-rockowy występujący na koncercie w sandałach firmy Ecco i popijający soki Bobofruit.




subiektywny dobór utworów do relacji: Jarosław Świerczek syn Tadeusza
(dotychczas niekarany)

 





SPATiF
| 56Angels | Karton